Sukces autorki listu o związku z prawakiem. Chwilami jest lepszy niż pasta o fanatyku wędkarstwa

Fot. 123rf.com/wp.pl
Od słów "Mój chłopak skręcił na prawo" zaczyna się list czytelniczki przesłany do portalu WP.pl. Jego autorka opisuje redakcji swój wieloletni związek z "chłopakiem wyklętym": uczestnikiem Marszu Niepodległości, fanem odzieży patriotycznej i zwolennikiem narodowych teorii spiskowych.

Każde niemal zdanie tego tekstu pachnie fejkiem, ale autorka listu "Mój chłopak wyklęty, czyli jak żyć pod jednym dachem z prawicowcem" i tak może śmiało mówić o wielkim sukcesie. Bo jej pasta jest chwilami lepsza niż "Mój stary jest fanatykiem wędkarstwa".

W liście w rolę starego wcielił się jej partner Piotrek, a w rolę wędkarstwa – godność prawdziwego Polaka. Pasta zaczyna się w momencie, gdy w Piotrku zaczyna budzić się na nowo miłość do Wielkiej Polski.

– Piotrek, który jeszcze dwa lata temu chciał szukać swojej duchowej drogi w medytacji, nagle zaczął opowiadać o "Ponurym", zapomnianym bohaterze narodowym. Zażartowałam kiedyś, że "ponure" są te jego historie. Taki suchar. Obraził się – czytamy w tekście.

Piotr zaczął przesiadywać na prawicowych portalach, niczym nauczony into internety stary na forach dla wędkarzy. Wtedy też w mieszkaniu pary coraz częściej dało się słyszeć słowa "godność Polaka".

– Żeby rozładować sytuację, zabawę z kotem nazywałam odzyskiwaniem godności. Krzyczałam na nasze całe 34-metrowe mieszkanie do Kici, że musi natychmiast odzyskać godność. Piotr wymyślał nowe słowa. Doszły obelgi typu "siewcy propagandy" – czytamy.

Szybko okazało się, że samo czytanie o życiu prawem wilka nie wystarcza. Narodowy neofita Piotr zapragnął znaleźć sobie swoich własnych wrogów. Odpowiednika Polskiego Związku Wędkarskiego nie trzeba w paście szukać daleko, a Piotr szybko zaczął kręcić własne gównoburze.


– Świętowaliśmy 7. rocznicę związku. Kupiłam Piotrkowi książkę o historii Powstania Warszawskiego. Nie mógł się powstrzymać, usłyszałam serię z karabinu: że jestem kretynką i nie wiem nawet, kogo słuchać. Autorka była związana z lewicową gazetą – wspomina autorka.

Wrogów wielkiej Polski Piotr znalazł też w najbliższym otoczeniu swojej partnerki. Panem Adamem, uosobieniem całego zła wyrządzonego polskim akwenom, z tym że w wersji ONR-owskiej, stał się ojciec autorki.

– Mój ojciec robił zdjęcia do lokalnej gazety. Nagle dowiedziałam się od Piotrka, że jest beneficjentem systemu i zdrajcą. Ten sam człowiek, który pomagał mamie Piotrka, kiedy straciła pracę w szkole jako kucharka – dodaje autorka.

W paście z WP o chłopaku wyklętym można doszukać się też odpowiedników sporu, czy generalnie lepsze są szczupaki czy sumy, jest ekwiwalent kompromitujacych debat o rybach przy stole, a także dramatyczny, godny próby przejęcia łódki przez policję finał.

Aha, jest też wzmianka o tatuażu z Pomnikiem Małego Powstańca na łydce oraz o domowym zakazie oglądania TVN.

10/10, przeczytalibyśmy znowu. I czekamy na ekranizację z Ryśkiem z "Klanu".

To jest ASZdziennik. Pasta o chłopaku, który skręcił na prawo, nie została zmyślona.
Trwa ładowanie komentarzy...