PILNE NIE JESTEŚMY ANI ONETEM, ANI WP. OTO DLACZEGO

Dramat pasażera PKP. Wybrał się do wagonu bez sprzętu wysokogórskiego, musiał go ratować TOPR

Fot. facebook.com/PKP.Intercity
Choć w składach PKP panują trudne warunki i pierwszy stopień zagrożenia lawinowego, nieodpowiedzialni pasażerowie nadal beztrosko decydują się na podróż. Do kolejnego incydentu z udziałem niedoświadczonych podróżnych doszło na południu Polski w pociągu TLK - dowiaduje się ASZdziennik.

– Od wczoraj między wagonami 16 a 17 w TLK 36171 spadło 25 centymetrów świeżego puchu, a szlaki miedzy przedziałami są oblodzone – alarmował TOPR w komunikatach. – Dodatkowo orientację w przystankach utrudniają potężne zamiecie, stanowczo odradzamy podróże i dojazdy do pracy.
Pomimo ostrzeżeń i minusowych temperatur w wagonie, na samotną eskapadę z Krakowa do Wrocławia zdecydował się pan Kamil. Beztroska podróż nie trwała jednak długo. Wystarczyła chwila nieuwagi, by w jednej z głębokich zasp bez śladu zaginęła jego wykupiona miejscówka. Na miejsce wezwano ratowników z TOPR.

– Wsiadł do pociągu bez raków czy czekanów, zupełnie nieprzygotowany – przyznaje jeden z ratowników. – Z powodu nieprzetartych szlaków miejscówkę udało się odnaleźć dopiero po godzinie, była skrajnie zimna i nie nadawała się do siadania, bo jak mawiają górale, można było dostać wilka.

Na groźny incydent w pociągu TLK zareagowały już władze PKP Intercity.

Jak poinformował rzecznik kolei, od dziś do 21 marca pasażerowie za jedyne 19,99 zł przy trasach dalekobieżnych i 9,99 zł przy połączerniach lokalnych, będą mogli wykupić swoim miejscówkom podręczny zestaw lawinowy.

– Po kilkunastu minutach szansa na odkopanie miejscówki jest niemal 90-procentowa - twierdzą bowiem ratownicy. – A gdy w czasie trasy podwieje trochę śniegiem, szanse topnieją i całą podróż trzeba spędzić na stojąco.
To jest ASZdziennik. Zdjęcia z TLK nie zostały zmyślone.
Trwa ładowanie komentarzy...