Dramat polskiej katoliczki w Niemczech. Nim urząd skarbowy zapiał, trzy razy wyparła się Pana

Polska katoliczka w Niemczech znalazła sposób, jak nie zapłacić podatku.
Polska katoliczka w Niemczech znalazła sposób, jak nie zapłacić podatku. Fot. Wikimedia Commons
Jak nie płacić podatku kościelnego? Zaprawdę wystarczy dać fałszywe świadectwo i Pana się wyprzeć po trzykroć.

W Polsce podstawowym źródłem utrzymania Kościoła jest ofiara na tacę. W Niemczech obowiązuje podatek kościelny. Płaci go każdy, kto przy zameldowaniu deklaruje wiarę katolicką.

Jak zauważyła Anna Dryjańska, miesięczna składka nie odpowiada wszystkim mieszkającym w Niemczech Polakom. Oto przypowieść o Paulinie, która wyrzekła się Pana:

"Pan jej rzekł: Zaprawdę, powiadam ci: Jeszcze tej nocy, zanim niemiecki urząd skarbowy zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz.

Odpowiedziała Mu Paulina: Choćby wszyscy zwątpili w Ciebie, ja nigdy nie zwątpię.

Lecz jeszcze tego wieczora Paulina zwróciła się ku fanpage'owi "Polacy w Berlinie" i rzekła: Hej, razem z mężem dostaliśmy pismo z Kirchensteuerstelle beim Finanzamt. Jesteśmy ochrzczonymi katolikami, ale nie chcemy tutaj płacić podatku. Czy ktoś wie, jak to ładnie obejść?

Niewiasta przemówiła po raz wtóry: My po prostu nie chcemy płacić podatku. Ale bez wychodzenia z kościoła, bo jesteśmy wierzący.

I rzekła Paulina po raz trzeci: Czy ktoś próbował nie wpisywać, że było się ochrzczonym?

Wtedy przystąpił kusiciel Przemysław i rzekł do niej: Wystarczy podać w urzędzie skarbowym, że do żadnego kościoła nigdy się nie należało. Nie jest to wówczas żadna apostazja, a podatków się nie płaci.

Zaprawdę ucieszyła się Paulina, że uda jej się ominąć podatek. A wtedy urząd skarbowy zapiał i wspomniała na słowo Pana, jak jej powiedział: Dziś, zanim urząd skarbowy zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz.

I wzruszyła ramionami."


To jest ASZdziennik, lecz historia krnąbrnej Pauliny jest prawdziwa.
Trwa ładowanie komentarzy...