Dziki melanż w mieszkaniu 30-latków. Gospodarza poniosło i odstawił herbatę na stół. Bez podstawki

– Dawałam mu znaki, żeby przystopował, ale jak zobaczy zaparzacze to trudno przemówić mu do rozsądku – dodaje zapłakana partnerka Mateusza.
– Dawałam mu znaki, żeby przystopował, ale jak zobaczy zaparzacze to trudno przemówić mu do rozsądku – dodaje zapłakana partnerka Mateusza. Fot. 123rf.com
Goście nadal nie wiedzą, co w niego wstąpiło. Przecież te plamy już nigdy nie zejdą! Pokaz brawury i skrajnej nieodpowiedzialności zapewnił swoim gościom 34-letni Mateusz z Poznania. Podczas debaty o dzieciach i kredytach mieszkaniowych mężczyzna dostał małpiego rozumu i odstawił filiżankę pełną gorącej herbaty na blat drewnianego stołu.

Bez użycia choćby spodeczka czy praktycznej podkładki korkowej.

– Nie wiedziałam, że po liściastym earl greyu wychodzi z niego takie zwierzę – łapie się za głowę oburzona Patrycja, która nie zamierza spędzić w tym towarzystwie ani minuty dłużej. – Uprzedziliśmy dziadków, że będziemy balować do 22:00 i Zosię odbierzemy rano, ale myślałam, że będziemy bawić się w gronie normalnych ludzi.

Wszystko zaczęło się, gdy Mateusz ku zaskoczeniu znajomych postawił na stole drugi tego wieczoru dzbanek z podgrzewaczem. Było już grubo po 18:00, a herbata zawiera przecież pobudzającą kofeinę.

– Dawałam mu znaki, żeby przystopował, ale jak zobaczy zaparzacze to trudno przemówić mu do rozsądku – dodaje zapłakana partnerka Mateusza. – Od razu schowałam jego iPhone'a, żeby nie przyszło mu do głowy wysyłać w takim stanie SMS-y do Listy Przebojów Trójki z pretensjami, że U2 znowu jest za nisko.
Goście pojęli, że Mateusz ma poważny problem, gdy przy stole zaczęły się agresywne zaczepki i niepotrzebne prowokacje. Patrycji wytknął w amoku, że nadal nie skosztowała jego sałatki z rukolą, a jej mężowi zarzucił, że chyba już wymięka i się ociąga, bo zanurza w herbacie dopiero drugiego herbatnika.

– I wtedy wziął o ten jeden łyk za dużo – wspomina partnerka mężczyzny. – Zawołałam, żeby ktoś szybko leciał chociaż po ręcznik papierowy.

Niestety, było już za późno. Gorąca filiżanka wylądowała prosto na drewnianym blacie, bez podstawki, a Mateusz jak gdyby nigdy nic udawał, że nic się nie stało. Chciał nawet iść do "Biedronki" po Sagę.

– Niech ktoś go odprowadzi do łóżka, z człowiekiem w takim stanie nie ma nawet sensu się sprzeczać - apelowali zbulwersowani goście. – Tylko na boku go połóżcie, żeby nie dostał bezdechu sennego!

Mateusz już zasnął i jeszcze nie wie, że jutro czeka go bardzo poważna rozmwowa.

– To prawda, że dzikus, ale to mój kochany dzikus – dodaje, gładząc po włosach pogrążonego we śnie Mateusza. – Kto wie, może Ikea ma jeszcze choć jeden taki egzemplarz? – gdyba, spoglądając na zdewastowany blat.

I liczy, że gdy Mateusz rano zobaczy wyrządzone przez siebie szkody, to wreszcie oprzytomnieje i przestanie co pół roku spraszać do mieszkania gości.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...