Dramatyczna akcja GOPRu. Ratownik od 4 godzin przekonuje kota, że pomoże mu zejść z szafy

Ratownik od 4 godzin próbuje przekonać kota, że pomoże mu zejść z szafy.
Ratownik od 4 godzin próbuje przekonać kota, że pomoże mu zejść z szafy. Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta / 123rf.com
W bloku na warszawskim Śródmieściu od czterech godzin trwa dramatyczna walka o życie 2-letniej kotki o umieniu Szarlotka.

Około 13:00 kotka wskoczyła na szafę i od tamtej pory miauczy, jakby chciała zejść. Jej właścicielka Justyna Z. wielokrotnie próbowała ją wziąć na ręce, ale za każdym razem kotka odsuwała się, patrząc podejrzliwie. W końcu zdesperowana kobieta wezwała GOPR.

Doświadczony w takich przypadkach ratownik próbował standardowych procedur, takich jak stanie koło szafy z uniesionymi w stronę kota rękami i powtarzanie kilkadziesiąt razy "No chodź, kici kici, no chodż". Z niewiadomych przyczyn nie poskutkowało.

– Nie rozumiem. Nie zadziałało nawet, gdy zgiąłem się w pół i poklepałem po plecach, aby pokazać kotu, że może na nie zeskoczyć – mówi ratownik.

Wciąż trwają próby wzbudzenia w kocie zaufania do ratownika, aby dał mu się zdjąć z szafy. Właśnie dowiedzieliśmy się, że być może doszło do przełomu: kot powąchał dłoń mężczyzny.

– Teraz, kiedy zna mój zapach, powinno pójść już z górki. Nawet patrzy teraz na mnie jakby z mniejszą pogardą i znudzeniem.

To jest ASZdziennik, wszystkie cytaty i wydarzenia zostały oczywiście zmyślone. Kot nie wytrzymałby tyle bez jedzenia.
Trwa ładowanie komentarzy...