Wielka tęsknota na UW. Z melanży zniknęli studenci, którzy zawsze zdają sesję w pierwszym terminie

Fot. 123rf.com
Ktokolwiek wie o losie zaginionych, proszony jest o kontakt z imprezą w pokoju 54, bo jest naprawdę gruba. I niech może przy okazji przyniesie popitkę. Z bujnego życia towarzyskiego całkowicie zniknęła grupa 80 studentów z Akademika nr 4 w warszawskim Śródmieściu - poinformował Samorząd Studencki UW.

Zaginionych łączy jedynie fakt, że w czasie sesji zawsze mówią, że nic nie potrafią, a potem zdają na samych piątkach. Ochotnicy z warszawskich uczelni od rana przeczesują knajpy na Zbawiksie. Poszukiwania utrudniają studenckie promocje na piwo i szoty.

– Nie dalej jak tydzień temu startowaliśmy razem w maratonie "Black Mirror" na Netfliksie – twierdzą zaniepokojeni goście imprezy, którzy do sesji będą przygotowywać się może jakoś od jutra. – A dziś te butelki, które powinny paść im w udziale, otwieraliśmy naprawdę z ciężkim sercem.

Do zaginięcia doszło chwilę po podaniu ostatecznej listy zagadnień na egzaminy ze wstępu do socjologii, historii filozofii, inżynierii i analizy danych, mysli politycznej XX wieku, gatunków dziennikarskich, botaniki, statystyki, hydrologii i chemii ogólnej.


– Czasami, jak ściszymy na chwilę braci Figo Fagot, to mamy wrażenie, że słyszymy odgłos walenia w ściany, jakby próbowali się z nami jakoś porozumieć czy skontaktować – przyznaje jeden z imprezowiczów.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że zaginionych studentów po raz ostatni widziano ich chwilę po wyjściu z BUW-u. Zdaniem świadków mieli przy sobie przedmioty przypominające podręczniki oraz notatki z całego semestru.

Na jakąkolwiek informację o zaginionych studentach czekają ich stęsknieni koledzy. Jeżeli będzie trzeba, impreza za ścianą potrwa aż do sesji.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
Trwa ładowanie komentarzy...