Dramat widza. Już w styczniu zobaczył najlepszy film 2018 roku i nie ma już po co chodzić do kina

Dramat widza, który już zobaczył najlepszy film 2018 roku.
Dramat widza, który już zobaczył najlepszy film 2018 roku. Fot. 123rf.com
Bartek był załamany. Nie cieszyła go lutowa premiera "Kształtu wody" Guillermo del Toro. Nie czuł ekscytacji na myśl o uznanej przez krytyków "Czwartej Władzy" ani "Lady Bird" z 99% na Rotten Tomatoes. Bo właśnie zobaczył film, którego w 2018 nic już nie przebije.

Bartek poszedł na "Trzy billboardy za Ebbing, Missouri" w zasadzie przypadkiem. Zobaczył, że film wygrał Złotego Globa za najlepszy dramat i z ciekawości sprawdził, kiedy będzie polska premiera. Dopiero drugiego lutego, ale Bartek zauważył, że właśnie grają go przedpremierowo. Więc kupił bilet.

– Martin McDonagh nakręcił fajne "In Bruges", ale potem sporo słabszych "7 psychopatów", więc jakoś specjalnie się nie nastawiałem – mówi Bartek. – Gdyby ktoś mnie wtedy ostrzegł...

Bartek wiedział tylko, że historia opowiada o matce zgwałconej i zamordowanej nastolatki, która 7 miesięcy po tragedii wystawia tytułowe trzy billboardy za miastem, z których oskarża szefa policji o bezczynność.
Nie miał pojęcia, że zobaczy niesamowitą opowieść o bólu, poczuciu straty i nakręcającym spiralę przemocy gniewie, ale też nadziei i miłości. Nie spodziewał się połączenia dramatu, kryminału, współczesnego westernu i komedii tak czarnej, że zostawia odciski palców na węglu.

– Film tak mnie wbił w fotel, że po seansie musiałem prosić obsługę kina, żeby mnie wyciągnęła – opowiada mężczyzna. – Reżyser mistrzowsko na zmianę buduje i rozładowuje napięcie. W jednej chwili jesteś przytłoczony i przerażony, sekundę później wybuchasz śmiechem. W mgnieniu oka przeskakujesz między powagą a groteską. Jaki inny film w 2018 da mi chociaż namiastkę takiego rollercoastera?

Kiedy do tego wszystkiego Bartek wspomina błyskotliwe dialogi, doskonale zbudowane, nieoczywiste postaci i świetne kreacje aktorskie, jego głos się łamie, a w oczach pojawiają się łzy.

– B-błagam, nie popełniajcie tego błędu, nie idźcie na "Trzy billboardy za Ebbing, Missouri" albo skończycie jak ja – apeluje.

– Siedząc na Filmwebie i kłócąc się z każdym, kto dał mniej niż 9/10.

To jest ASZdziennik, ale "Trzy billboardy za Ebbing, Missouri" naprawdę są tak dobre.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...