Koniec ziemskiej misji Antoniego Macierewicza. Były szef MON wrócił na swoją planetę

Antoni Macierewicz zakończył misję jako szef MON i wrócił na swoją planetę.
Antoni Macierewicz zakończył misję jako szef MON i wrócił na swoją planetę. Fot. Jan Rusek / Agencja Gazeta / Youtube.com/Film Riot
Antoniemu Macierewiczowi można zarzucić wiele, ale na pewno nie to, że nie potrafi odejść z hukiem. Były szef MON pożegnał się dziś nie tylko z urzędem, ale także z planetą Ziemią.

Macierewicz złożył tekę ministra obrony narodowej na ręce swojego następcy Mariusza Błaszczaka, rzucił do wszystkich zebranych "Moja misja dobiegła końca!" i wyszedł z pałacu prezydenckiego.

Jak relacjonują świadkowie, chwilę później na niebie pojawił się niezidentyfikowany obiekt latający. Wystrzelił w stronę Macierewicza snop światła, który uniósł byłego ministra w powietrze, wciągnął do środka statku. Następnie obiekt odleciał w stronę rodzimej planety Macierewicza w układzie Betelgezy.

Ostatnią osobą, która miała bezpośredni kontakt z byłym szefem MON jest Bartłomiej Misiewicz.

– Było mi smutno, że pan Antoni nas opuszcza. Wtedy on wyciągnął w moją stronę palec wskazujący i on mu się tak jakby zaświecił. Dotknął mojego czoła i powiedział "Będę tutaj" – opowiada aptekarz.

Jednak to nie koniec tajemnic związanych z ex-ministrem. Jak się dowiedzieliśmy, w tajnym pomieszczeniu pod gabinetem Macierewicza zostały właśnie odkryte kapsuły kriogeniczne. Pierwsza podpisana "minister obrony narodowej" jest pusta, w każdej kolejnej jest zahibernowany ktoś, lub coś, co wygląda jak Antoni Macierewicz.

Pozostałe podpisy to "marszałek sejmu", "prezydent" oraz "imperator".
To jest ASZdziennik, ale Antoni Macierewicz naprawdę jest nie z tej ziemi.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...