Cud nad Morskim Okiem. Z morza cebuli wyłoniła się jedna piękna historia

Fot. nakolkach.com
W polskich Tatrach miał to być tylko kolejny dzień, w którym pani Paulina z Warszawy oburza się na zmrok po 16:00, a podchmielony pan Krystian z Radomia walczy o życie w kolejce do sań. Stało się jednak inaczej. Oto bowiem morze cebuli nagle rozstąpiło się. I wyłoniła się z niego jedna normalna i wzruszająca historia.

5-letni poruszający się na wózku Arek i jego rodzice samodzielnie pokonali całą trasę nad Morskie Oko. Świadkowie z Tatrzańskiego Parku Narodowego są zgodni: wszyscy janusze w wieku 19-35 czekający na podwózkę na jego widok nagle zapadli się w zaspy ze wstydu.
– Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, że to dla większości nie jest żaden wyczyn - pisze pani Marzena, bohaterka i mama małego bohatera, nieco przeceniając możliwości polskich taterników. – Jednak dla nas, osób, które na każdym kroku starają się wmówić swojemu dziecku, że wózek to nie przeszkoda, to też pokonanie własnych barier, przesuwanie ich w coraz bardziej odległą stronę i przekonywanie się, że możemy robić razem wiele, tak jak pójść na 18 km spacer.
Na fotografiach z trasy Arka nad Morskie Oko wyraźnie widać, jak cała rodzina idzie na spacer bez użycia wozów, taksówek, fiakrów, sań, koni i telefonów alarmowych z pretensjami do TOPR. Obyło się bez prób wjeżdżania na szczyt passatem, ubliżania strażnikom parku i wywoływania awantur. Internauci z całego kraju przecierają oczy ze zdumienia.

– Na początku myślałem, że to fotomontaż, bo kto to widział żeby normalnie cieszyć się przyrodą Tatr – czytamy w jednym z komentarzy na Facebooku.

– Nie wiedziałam czy na pewno czytam o naszych, polskich Tatrach, bo w tekście ani razu nie padł zwrot "dantejskie sceny" – przyznaje kolejna wzruszona internautka.

Jak ustalił ASZdziennik, wyprawa Arka i jego rodziców przywróciła wiarę w rozsądek rodaków już setkom tysięcy Polaków. Tatrzański cud ominął jedynie oburzoną panią Paulina z Warszawy i nietrzeźwego pana Krystian z Radomia.

Gdy zjeżdżali z Morskiego Oka, nie potrafili bowiem spojrzeć Arkowi prosto w oczy.

To jest ASZdziennik, ale historia Arka nie została zmyślona.
Trwa ładowanie komentarzy...