PILNE MAMY DZIŚ JESZCZE DUŻO SUPER RZECZY. KLIKNIJ I ZOBACZ.

Niespodziewany zastrzyk gotówki w firmie z tradycjami. Klient zapłacił zaległą fakturę z XVII wieku

Fot. Wikimedia Commons/Polona
Wielki dzień dla przedsiębiorców z całego kraju. Rodzinny sklep AGD z Łodzi otrzymał od dawnego klienta 5 złotych dukatów za nieopłaconą od dawna fakturę – dowiaduje się ASZdziennik. Chodzi o dostawę tuzina glinianych garnców na wesele córki krakowskiego mieszczanina, jakie w 1610 roku przygotował ich praprapradziadek, garncarz znany jako Józef z Bolimowa.

Faktura za pierwszej jakości glinę i robociznę przy barokowym zdobieniu weselnych garnków nigdy nie została opłacona. Nigdy, aż do dziś.

– Najpierw tłumaczył się bałaganem w papierach po przeniesieniu stolicy do Warszawy, później powodzią, a na końcu obiecał, że po Szwedach to już na pewno puści posłańca z sakiewką pełną dukatów – czyta z rodzinnych kronik pani Jadwiga, aktualna szefowa rodzinnego biznesu. – Z nadzieją na uregulowanie zaległości pożegnaliśmy się jakoś niedługo po Kongresie Wiedeńskim.

Tym większe było zaskoczenie pani Jadwigi, gdy okazało się, że duch dłużnika-tułacza od 400 lat błąkał się po bezdrożach Polski i zawodził o dręczących go wyrzutach sumienia. "Finiata! Finiata!" – dało się ponoć słyszeć o północy na leśnych rozstajach dróg, ale nikt nie wiedział, co oznacza i skąd dochodzą tajemnicze jęki.

Okazało się, że mieszczanin z Krakowa pozostawił na ZIemi niezałatwione sprawy i przez cały ten czas szukał osoby fizycznej lub prawnej, której winny był godziwą zapłatę. Znalazł ją dopiero w Łodzi.

– Dłużnik nawiedził we śnie naszą księgową Bożenkę i usprawiedliwiał się, że w XVII wieku w Krakowie kupcy nie znali jeszcze Finiaty – cieszy się pani Jadwiga. – Następnego dnia Bożenka znalazła zaległe XVII-wieczne dukaty na swoim biurku, wraz z trzema denarami zadośćuczynienia.

Firma pani Jadwigi puściła już dawne pretensje w niepamięć. Szefowa twierdzi, że to miłe uczucie wiedzieć, że fach jej przodka ceniony był także na dworach Małopolski, i że uczciwość okazała się silniejsza niż historyczne zawieruchy.

– Wszystko skończyło się miło, a duch dłużnika-tułacza do dukatów dorzucił nam na zgodę kopę krakowskich obwarzanków. Szkoda tylko, że też z XVII wieku – podkreśla pani Jadwiga.

To jest ASZdziennik dla Finiata.pl.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...