PILNE MAMY DZIŚ JESZCZE DUŻO SUPER RZECZY. KLIKNIJ I ZOBACZ.

7 zdań, które pozwolą ci tonem znawcy skomentować pierwszy odcinek SNL Polska

Z programów rozrywkowych ogarniasz jedynie Szymon Majewski Show, a SNL kojarzy ci się tylko ze Strachami Na Lachy? Spokojnie. Oto 7 zdań, dzięki którym skomentujesz pierwszy odcinek polskiego Saturday Night Live niczym ekspert od telewizyjnej komedii.

1. SNL Polska jest dla oryginalnego Saturday Night Live tym, czym Make Poland Great Again dla Last Week Tonight Johna Olivera.

Zdanie na idealny asekuracyjny początek konwersacji w internecie. Niech każdy sam zdecyduje, czy masz na myśli nieudaną podróbkę amerykańskiego programu rozrywkowego, której porażka wynika z niezrozumienia oryginalnego formatu czy nieudaną podróbkę amerykańskiego programu rozrywkowego, której porażka wynika z niezrozumienia oryginalnego formatu, ale z szansą, że w kolejnych odcinkach będzie lepiej. To zresztą też idealny asekuracyjny początek konwersacji w internecie.

2. Szanuję odniesienie do klasycznego SNL-owego skeczu o pandzie i mahoniowym krześle z Billem Murrayem i Johnem Belushi z 1974 roku.

Jedyny skecz, jaki kojarzysz to ten o Marianie kabaretu Koń Polski. Ale może uda ci zamydlić oczy rozmówcom na tyle, że nie zorientują się, że skecz o pandzie i mahoniowym krześle nie istnieje, a oryginalny SNL zaczęto nadawać dopiero w 1975.

3. Wiem, że to niepopularna opinia, ale dla mnie w grze Sebastiana Stankiewicza jest więcej Tarama Killana niż Bobby'ego Moynihana.

Uff, dobrze, że 5 minut wcześniej wygooglowałeś oryginalną obsadę i mogłeś w swoim komentarzu rzucić dwoma losowymi nazwiskami. Jeśli ktoś spyta cię, co dokładnie masz na myśli, odpowiedz “To jest coś w spojrzeniu, gestach, mikroekspresjach. Ciężko to wyjaśnić, to się po prostu albo czuje, albo nie.”

4. W erze YouTube'a i łatwego dostępu do oryginalnej wersji “Saturday Night Live” próba przeszczepienia na polski grunt telewizyjnego formatu zakorzenionego w USA to ryzykowny eksperyment, zatem brawa należą się twórcom za samą odwagę.

Taka proteza opinii powinna wytrzymać co najmniej do czasu, kiedy na Facebooku wśród opiniotwórczych znajomych zapanuje konsensus co do tego, jak w roli prowadzącego sprawdza się Adamczyk. Poza tym wieczorem jesteś już umówiony u szwagra na oglądanie zdjęć z jego wczasów na Zakynthosie, więc potrzebujesz jakiegoś evergreena.

5. Ten monolog Adamczyka z piątej minuty - kapitalny. To był najmocniejszy punkt tego odcinka SNL i najlepsze, co powstało na polskiej scenie stand-upu od lat.

Mocno zaśnieżyło i padł ci internet, ale sąsiedzi z mieszkania obok o 21:05 zanieśli się śmiechem jak nigdy dotąd. Nikt się nie dowie, że na TVP Rozrywka leciała akurat powtórka XVII Płockiej Nocy Kabaretowej z 2009 roku.

6. Uważam, że w skeczach o mniej oczywistej strukturze, opartych bardziej na niewerbalnym humorze reaktywnym niż na heighteningu immanentnego absurdu cechującego postać pierwszoplanową, można było lepiej rozegrać premisy.

Dyskusja o anatomii poczucia humoru, którą właśnie wywołałeś, odwróci uwagę od faktu, że twoje ulubione żarty to te z XVII Płockiej Nocy Kabaretowej z 2009 roku.

7. To wszystko już było.

Poza tym Chylińska świetna jak zawsze, ale nie wiem co dzieje się z Foremniak. To był naprawdę dobry wykon i mój murowany kandydat do finału, a ona jako jedyna była na "nie". Jeżeli od kolejnego sezonu nie wprowadzą zmian w tej nieco już przebrzmiałej formule, to przerzucam się na Polsat.

Bez sensu? Nie przejmuj się. W chwili, gdy będziesz pisać te słowa, będzie już północ i nikt tego nie przeczyta.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...