Magazyn "Książki" to zło. Poruszający list czytelnika, który powinien być przestrogą dla wszystkich

Fot. 123rf.com
Mam na imię Łukasz i jestem czytelnikiem. Od 7 miesięcy jestem czysty i nie czytam magazynu "Książki". Niech moja historia będzie przestrogą dla wszystkich, którzy nie potrafią odmówić namowom Michała Nogasia. Zwłaszcza dla tych, którzy uważają, że kupowanie nowych książek gdy wciąż nie przeczytało się tych, które już mamy, jest normalne.

Zaczęło się tak jak zawsze zaczyna się w takich przypadkach. Gdy w przedszkolu częstowali Brzechwą, nie odmawiałem. Z czasem "Na straganie" przestało wystarczać i pewnego dnia ktoś na leżakowaniu wyjął spod poduszki Tuwima. Bałem się, ale przeczytałem. Do domu wróciłem całkowicie odurzony "Lokomotywą". Zresztą w rodzinie też zawsze dużo się czytało. Po domu walały się egzemplarze "Literatury", a na półkach można było znaleźć Stachurę i klasyki z serii "Biblioteka Narodowa". Nie obwiniam bliskich. Po prostu mówię, jak było.

Przez długie lata jechałem na uprzejmości bibliotekarek. Łaskawie przymykały oko, gdy zdarzało mi się przetrzymać lekturę. Efektem ich "przysług" jest to, że dziś zupełnie nie pamiętam, co czytałem między "O psie, który jeździł koleją" w klasie Ic a "Granicą" Zofii Nałkowskiej przed maturą. Na studiach musiałem pożyczać od przyjaciół. "Jak nie przeczytam twojego Stasiuka, to nie zdam kolokwium. Chyba tego nie chcesz?" – szantażowałem i kłamałem, bo do egzaminu wystarczył tylko Goban-Klas.

I wtedy natknąłem się na magazyn "Książki". Pamiętam jakby to było wczoraj. Wracałem z biblioteki ze zbiorem reportaży Hanny Krall. Mocna rzecz, ale i tak bałem się, że mi nie starczy. Zatrzymałem się przy kiosku i wymieniłem spojrzenia ze sprzedawcą. Dla niepoznaki zawinął "Książki" w "CD-Action". Zwykle tego nie robię, ale coś mnie tknęło i zacząłem kartkować już przed kioskiem. Myślisz, że to już dno? Dopiero lekko musnęliśmy powierzchnię.


Od tamtej pory miesiąc po miesiącu działałem według jednego schematu. Zamykałem się w kuchni, żeby nie patrzeć na półki pełne kupionych i nieprzeczytanych książek. Zwykle nim doczytałem do pierwszej recenzji na liście zakupów miałem już 2-3 nowe tytuły. Biegałem do Empiku po biografie ludzi, o których nigdy w życiu nie słyszałem, bo akurat Goźliński polecił. Szukałem na Allegro powieści jakich nie znali antykwariusze, bo w jakimś wywiadzie Zadie Smith powiedziała Nogasiowi, że ją inspirowały. A najgorsze były ciągi jesienno-zimowe i podsumowania roku. Musiałem mieć je wszystkie, z indywidualnych list.

No i to ciągłe oszukiwanie samego siebie. "Przecież ten jeden polecany przez nich zbiór opowiadań mogę sobie kupić. "Widnokrąg" Myśliwskiego poczeka. Bywało, że budziłem się pod nocną lampką z paragonem za Orbitowskiego, który służył za zakładkę "Ksiąg Jakubowych". Patologia. A po odejściu od kasy reklamacji nie przyjmowali.

Ratunek przyszedł w samą porę. Tego dnia wróciłem do domu z awizo, jak po każdej promocji w Arosie. W moim salonie czekali na mnie przyjaciele i rodzina. Już z samych ich min wyczytałem, w jakiej sprawie chcą rozmawiać. Zabierali głos po kolei. Każdy z nich zdejmował z mojej półki powieści, opowiadania i reportaże, po czym prosił, bym krótko o nich opowiedział nie odwołując się do recenzji z "Książek". Nie potrafiłem. I wtedy dotarło do mnie, że przez kuszenie entuzjastów literatury w "Książkach" kupuję więcej niż jestem w stanie przeczytać.

Dziś mogę już powiedzieć, że przestać kupować nowości jest bardzo łatwo. Nawet czytelnikowi z długim stażem. Naprawdę trudne jest dopiero szybko uporać się z laureatami Nike, Bookera, Nobla i z rekomendacjami swoich ulubionych pisarzy i recenzentów z lat 2014-2016 ze świadomością, że oni sami mogą swobodnie rozpływać się w zachwytach nad nowościami wydawniczymi i wdychać ten kojący zapach świeżego druku.

Od 7 miesięcy jestem czysty i nie czytam już magazynu "Książki". Dziś tylko go kartkuję, trochę przeglądam i zapoznaję się z treścią.

Ale tylko jeżeli akurat piszą coś o książkach.

To jest ASZdziennik, ale zastanów się, czy kontrolujesz swoje kupowanie książek.
Trwa ładowanie komentarzy...