PILNE MAMY DZIŚ JESZCZE DUŻO SUPER RZECZY. KLIKNIJ I ZOBACZ.

Dramat melomana. Myśli że słucha cichego indie folku, a playlista skończyła się godzinę temu

Fot. 123rf.com
Wyjątkowa muzyczna uczta trwa w mieszkaniu 28-letniego Marcina M. z Wrocławia. Zasłuchany mężczyzna od rana w ciszy delektuje się playlistą "Best of Indie Folk 2017", choć ta skończyła się już dobrą godzinę temu. Muzyka smutku i zranionej duszy to tak naprawdę tylko cisza – ustalił ASZdziennik.

Słuchacz nadal bowiem nie wie, że łagodne muśnięcia strun gitary akustycznej które usłyszał w trzeciej piosence to nie wrażliwy brodacz, a dziobanie gołębia w jego parapet, i że za eteryczne pogłosy w tle tej melancholijnej 10-minutowej ballady odpowiada odkurzacz marki Zelmer i generalne porządki trwające w mieszkaniu jego sąsiadki z trzeciego piętra.

– Jak cudowne dziecko Jose Gonzalesa i Sharon Van Etten – szepcze Marcin, pytany o skojarzenia z kojącymi melodiami utkanymi z szumu wiatraczka w jego laptopie i szelestu spawania pękniętej rury przez ekipę pogotowia wodociągowego na osiedlu. – W tym kierunku powinni pójść Mumford & Sons na swojej ostatniej płycie, zamiast wdawać się w mało ciekawy romans z miałkim popem.

28-latek przyznaje, że w twórczości piosenkarzy i kompozytorów z kręgu niezależnego folku najbardziej pociąga go aura intymności, wrażliwości i tajemnicy. Zwraca uwagę na eksperymenty i ciekawe wolty w kierunku electro, za przykład podajac urwany nagle taneczny bit, za czym kryje się udane rozbicie wszystkich kotletów na dzisiejszy obiad 3-osobowej rodziny za ścianą.

Marcin nie ma wątpliwości, dlaczego muzyki takiej jaka od godziny rozbrzmiewa w jego słuchawkach nie można usłyszeć w polskich rozgłośniach radiowych.

– To wina kształtowania masowych gustów przez festiwale takie jak OFF czy Halfway Festival – oskarża 28-latek. – Organizatorzy Open'era mogliby zaprosić każdego z tej listy, ale zwyczajnie boją się ambitnego programu i wybierają bezpieczną opcję Depeche Mode zamiast na przykład tego następcy Keatona Hensona – oburza się i nadal nie wie, że ma na myśli odgłosy otoczenia, w tym swój oddech i miarowe bicie własnego serca.

Marcin nie zamierza jednak siedzieć z założonymi rękami. W celu popularyzowania ikon eterycznego indie folku zaprosił do swojego mieszkania redaktorów "Gazety Magnetofonowej" na specjalny odsłuch wyjątkowych nagrań.

Redakcja magazynu w rozmowie z ASZdziennikiem podzieliła entuzjazm Marcina i potwierdziła, a obszerne recenzje najciekawszych singli pojawią się już w następnym wydaniu pisma.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...