PILNE MAMY DZIŚ JESZCZE DUŻO SUPER RZECZY. KLIKNIJ I ZOBACZ.

Dramat The Rolling S. Polski fiskus żąda zwrotu akcyzy za wódkę, którą dostali za koncert w 1967 roku

Fot. Wikimedia Commons
Polska wywiązała się z umowy i przekazała Brytyjczykom honorarium, ale od gaży należało potrącić podatek. To rezultat śledztwa, jakie od roku prowadził Urząd Celno-Skarbowy w Warszawie. Fiskus orzekł, że zespół The Rolling S. powinien zwrócić akcyzę od każdej butelki wódki, którą rząd zapłacił mu za koncert w 1967 roku.

– Jak wynika z danych Związku Firm Spirytusowych, aż 75 proc. ceny wódki to podatki, w tym akcyza i VAT – poinformował rzecznik urzędu na konferencji prasowej. - Uwzględniając inflację, ceny surowca, wahania kursów walut oraz odsetki karne, S. są winni Polsce ok. 50 mln złotych.

Przypomnijmy, że słynna brytyjska rockowa grupa zagrała swój pierwszy koncert w Warszawie w 1967 roku. Na mocy umowy zawartej z Władysławem Gomułką, zespół otrzymał za swój występ dwa wagony czystej polskiej wódki. Kulisy transakcji będzie można poznać w najbliższym odcinku programu "Drunk History: pół litra historii" na antenie Comedy Central.

Tymczasem członkowie zespołu roszczenia polskiego fiskusa określają mianem "nieporozumienia".

Lider zespołu Mick J. twierdzi bowiem, że o żadnym honorarium z Warszawy nie słyszał, a rozliczeniami na feralnej trasie zajmował się tylko i wyłącznie Keith R. Tymczasem w rozmowie z ASZdziennikiem jeden z gitarzystów odcina się od oskarżeń Polski i twierdzi, że z Warszawy niewiele pamięta, i nie może być mowy o zwrocie.

– Butelki były bezzwrotne – zapewnia. – Poza tym to było chyba pół wagonu, no najwyżej jeden mały, bo dwóm to raczej nie dałbym rady.

Jak ustalił ASZdziennik, w sprawie wciąż jest nadzieja na porozumienie, a strona polska gotowa jest na negocjacje.

38 miliionów podatnikow liczy bowiem, że zespół wypłaci fiskusowi całą należność w formie koncertu.

To jest ASZdziennik, to jeszcze nie jest prawda:)
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...