7 skutecznych wymówek dla ludzi, którzy w ten piątek wolą zostać w domu, a znajomi wyciągają ich na miasto

Fot. 123rf.com
Znajomi zapraszają na parapetówkę, a ty zaplanowałeś już piątek z filmem o 20:00 na Polsacie? Szef przypomniał o dzisiejszej imprezie integracyjnej i nagle pod znakiem zapytania stanął twój wieczorny maraton z PlayStation? Skończyłeś trzydziestkę i po prostu już ci się nie chce? Spokojnie.

Oto siedem sprawdzonych sposobów na to, by po pięciu ciężkich dniach pracy z czystym sumieniem spędzić piątkowy wieczór w domowym zaciszu.

1. Brutaż na Pradze zapowiada się kusząco, ale sami wiecie, że u nas remont. Musimy przytrzymać tapetę, żeby szczeliny między paskami w salonie nie rozjechały się jeszcze bardziej.

Warto mieć przy sobie co najmniej jeden paragon z Leroy Merlin, by przedstawić go jako dowód rzeczowy. Worek zaprawy wyrównującej można kupić już za 10 zł, a za dobrej klasy szpachlę do spoinowania zapłacimy przeciętnie 7 zł. To mniej niż wejściówki do klubów na Mazowieckiej, a jako alibi mogą nam służyć długie lata. Każdy wie, że remonty lubią się przeciągnąć. W tym czasie możemy do woli cieszyć się piątkami z "Tańcem Gwiazdami" lub "Call of Duty".

2. Na śmierć zapomniałam, że musimy dziś zostać z Majeczką, bo nie mamy z kim jej zostawić. Szkoda, bo wieczór ze strategiczną planszówką w realiach I Wojny Światowej zapowiadał się kusząco. Zwłaszcza, że po 153 stronie instrukcji zaczyna robić się ciekawie.

Nie szkodzi, że nie macie córeczki. Każdy Polak ma wśród dzieci swych przyjaciół co najmniej jedną małą Majeczkę. Nikt nie ośmieli się podważyć, że akurat padło na was i nagle musicie się nią zająć. Maja, a także Jaś, Zosia, Franek, Ala, Kubuś lub Zuzia w roli wymówek sprawdzą się dobrze na terenie całego kraju. W środowiskach patriotycznych i narodowych warto poeksperymentować z Gniewkiem, Mieszkiem lub Dobrusią. Nie dość, że znajomi zostawią nas w spokoju z maratonem "Mindhuntera", to na dodatek pochwalą za krzewienie tradcyji pierwszych Piastów.

3. Nie mam dziś ochoty na tańce, ale wiecie co? Wpadnijcie do mnie. Pooglądamy TVP Info, posłuchamy mojej dyskografii Kombii, zamówimy hawajską, wypożyczymy "Botoks", pojemy rodzynki i ułóżymy długą listę argumentów na rzecz wolnego dostępu do broni palnej.

W razie mało prawdopodobnego scenariusza i przyjęcia przez kogoś zaproszenia, warto w ostatniej chwili zmienić zdanie i jednak udać się na tańce.

4. Od rana kicham i kaszlę, a teraz na dodatek skoczyła mi temperatura. Zapamiętaj proszę, która z tych młodych nadziei polskiego indie folku z dzisiejszego minifestiwalu zabrzmiała najlepiej. Przynajmniej zrobię sobie playlistę.

Kłamstwa na temat zdrowia są obrzydliwe, ale surowe ziemniaki zawierają solaninę. To trująca substancja, która wywołuje gorączkę i wymioty, ale w niewielkich dawkach nie jest śmiertelna. Najbardziej nieprzyjemne dolegliwości powinny ustąpić najdalej po kilku godzinach od spożycia. Potem będziesz mógł już spokojnie z czystym sumieniem ułożyć się pod kocem i z dala od ludzi zwijać się z bólu wraz z "Labiryntem duchów" Zafona czy "Jak zawsze" Miłoszewskiego.

5. Parapetówka u Kaśki zapowiadała się tak miło. Szkoda, że musiałam zabrać robotę do domu. Koniec roku coraz bliżej i trzeba jakoś nadgonić te targety.

OK, może i zmarnujesz ten wieczór przy Excelu i prognozach sprzedażowych na I kwartał 2018, ale przynajmniej unikniesz niezręcznej debaty o tym, co do nowego mieszkania przynosimy w ramach prezentu i po ile się zrzucamy.

6. O rany, właśnie przyszedł sąsiad z dołu i mówi, że zalałem mu mieszkanie. Przepraszam chłopaki, ale odpadam z dzisiejszej degustacji piw rzemieślniczych tego mikrobrowaru z Podlasia.

Każdemu zdarza się "zapomnieć" o zakręceniu kurka z wodą, niejedna "wpadka" i omsknięcie się młotka podczas remontu nieodwracalnie uszkodziło rury wodociągowe, niejeden ręcznik "przypadkiem" zablokował odpływ wody w wannie. Chwila "nieuwagi" i tragedia gotowa. Wina sprawcy zalania musi być solidnie udowodniona, a często to oznacza trudny i ciągnący się miesiącami proces. Do chwili ogłoszenia wyroku sądu - wszystkie piąteczki ze zwykłym korpolagerem w dłoni tylko twoje.

7. Z checią wyszedłbym z wami do baru na imprezę integracyjną, ale muszę wracać do domu. Może to głupie, ale cały dzień zastanawiam się czy aby na pewno wyłączyłem rano żelazko.

Ani rodzina, ani przyjaciele nie odmówią schronienia pogorzelcy. Przy odrobinie szczęścia ogień nie strawi całego twojego dobytku, a na wszelki wypadek możesz zawczasu wynieść PlayStation, telewizor i drobne sprzęty AGD do opłaconego za milczenie kolegi. Może i ogień zabrał ci dom, ale nie odebrał ci piątku, który w przeciwnym razie musiałbyś spędzić na rozmowach z innymi działami w firmie.

To jest ASZdziennik, ale to prawda.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...