Złudzenie optyczne na zdjęciu Warszawy. Część osób zamiast typowej szarości widzi złotą polską jesień!

Fot. facebook.com/WarszawaNieznana
To zdjęcie podzieliło internet! Wyobraźnią tysięcy Polaków zawładnęła niewinna fotografia Warszawy zamieszczona na Facebooku. Jedni twierdzą, że na zdjęciu stolica jest miedziana w złote ciapki, inni przysięgają, że bursztynowa w rude piegi. O co tutaj chodzi?

Wszystko zaczęło się od zwykłego zdjęcia warszawskich Powązek skąpanych w promieniach zachodzącego słońca. Fotografię udostępniło kilkaset osób. I wtedy zaczęły się problemy.
– Pomóżcie mi proszę, bo od rana spieram się z mamą - napisała w komentarzu pod zdjęciem Weronika z Żoliborza. – Ta Warszawa jest przecież mahoniowo-pomarańczowa, a ona się upiera, że widzi tylko ognisto-marchewkową.

Dziewczyna nie spodziewała się, że jej komentarz wywoła prawdziwą burzę na Facebooku. Początkowo wszyscy sądzili, że to tylko głupi żart.

– Wygłupiacie się, prawda? Wyraźnie widać, że to kardynalski z domieszką szkarłatu - utrzymuje Kazimierz z Mokotowa.

– LOL – pisze Nikoletta z Łomianek. – Co jak co, ale ja ślepa nie jestem i kasztanowy burgund w ceglastym cynoberze to ja potrafię jeszcze rozpoznać.

Poziom agresji w komtentarzach rósł, a dyskusja rozlała się na inne facebookowe strony i fora internetowe. Na fanpage'u festiwalu Open'er kłótnia o headlinerów przyszłorocznej edycji przerodziła się w debatę, czy Warszawa ma odcień później Florence Welch czy wczesnej Lany del Rey, a Filmweb zablokował ponad 100 użytkowników po partyzanckiej wojnie między frakcją Davida Caruso a bojownikami Tildy Swinton. Dopiero komentarz jednej z internautek otworzył Polakom oczy, że ze zdjęciem rzeczywiście może być coś nie tak.

– Na pierwszy rzut to krwista wiśnia w szafranie, ale jak teraz patrzę, to rzeczywiście może to być bordo skąpane w tycjanie – twierdzi Alicja z Pragi.

Czy to różnica w jakości monitorów? Efekt innego oświetlenia pomieszczeń? O komentarz zapytaliśmy ekspertów. Okazuje się, że istnieje czysto naukowe wyjaśnienie tego niezwykłego zjawiska.

– Kluczowe jest tutaj pierwsze wrażenie i zarejestrowanie przez mózg informacji, że zdjęcie przedstawia Warszawę – tłumaczy fotograf ze znanego warszawskiego studia. – Widz spodziewa się szarości, reklam wielkoformatowych, Hanny Gronkiewicz-Waltz, Pałacu Kultury i Nauki oraz bohaterów liryki Taco Hemingwaya, a tymczasem synapsy przekazują zgoła odmienny obraz.

Mózg Polaków daje się zatem oszukać i zmusza ich do szybkiej, indywidualnej interpretacji, bo widzi z pozoru znany sobie przedmiot, ale w zupełnie innej, niezwykłej odsłonie – tłumaczą eksperci.

To jest ASZdziennik, ale zdjęcie jest prawdziwe i przedstawia rdzawo-makową Warszawę.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...