Zamieszki na koncercie Stinga. Gościa z pierwszego rzędu poniosło i zaczął kiwać głową do rytmu

Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta / 123rf.com
Nie pomogły apele organizatorów i wzmocnione środki bezpieczeństwa. Skandalem zakończył się dzisiejszy koncert Stinga w Krakowie. Gdy ze sceny padły pierwsze dźwięki jednego z największych przebojów artysty, nadmiernie pobudzony fan z pierwszego rzędu wpadł w szał i zaczął miarowo kiwać głową do rytmu – dowiaduje się ASZdziennik.

To miał być tylko kolejny sentymentalny przegląd twórczości 66-latka w kraju swoich największych fanów. I na początku rzeczywiście tak było. Piękne widowisko i przemiły wieczór musiał jednak zepsuć rozjuszony 42-latek, który najwyraźniej przyszedł na koncert nie tylko dla muzyki.

– Jak tylko usłyszałam pierwsze takty "Fields of Gold" od razu przesiadłam się trzy rzędy dalej, bo wiedziałam, że może być gorąco – czytamy w szokującej relacji, jaką jedna z wystraszonych fanek Stinga opublikowała na Naszej Klasie. – W powietrzu unosił się zapach earl greya, a ja odkąd minęła 20:00 nie tykam niczego z kofeiną, bo potem mam dziwne jazdy i Chris Rea myli mi się z Chrisem Isaakiem.

Czarny scenariusz rzeczywiście się spełnił. Sting nie zdążył nawet dokończyć zwrotki "you'll remember me when the west wind moves...", gdy pod sceną rozpętał się regularny dancing.

– Kiwał głową jak oszalały, nie wiem jak w tym wieku można się tak niszczyć – przyznają oburzeni świadkowie zajścia. – To były sceny rodem z fajfów w Ciechocinku.

Kiwanie w górę i dół, lewo i prawo, nie mogło ujść uwadze artysty. Sting w połowie piosenki stracił cierpliwość, przerwał koncert i wskazując na oszalałego 42-latka zwrócił się do publczności słowami "Wiecie, co z nim zrobić!".

Rozjuszonego mężczyznę szybko obezwładniła i wyprowadziła ochrona. Zdaniem świadków, tylko ich interwencja ochroniła 42-latka przed znaczącym chrząkaniem ze strony tłumu.

Okazał się nim być znany w środowisku stingowskim Wojciech P. z Warszawy, którego ochrona kojarzy z podobnych incydentów na koncertach U2, Simply Reda, i ze studia im. Agnieszki Osieckiej.

– Sting w obawie o swoje bezpieczeństwo już nie wyszedł – usłyszeliśmy od organizatora koncertu. – Widzowie w obawie o swoje bezpieczeństwo już wyszli.

Nie wiadomo, czy i kiedy Sting znowu wróci do Polski. Niewykluczone, że na jego powrót polscy fani będą musieli poczekać nawet miesiąc albo i półtora.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...