Piękny gest kierowcy Lamborghini. Nie stracił więzi z ludem i nadal korzysta z przystanków autobusowych

Fot. Facebook/Jan Król / 123rf.com
Choć w swoim podziemnym garażu trzyma nowe Lamborghini, to w głębi duszy nadal jest tym samym uprzywilejowanym chłopcem z grodzonego osiedla w stolicy. Właściciel luksusowego auta z Warszawy wciąż parkuje na zwykłych przystankach autobusowych, bo chce podtrzymać więzi z ludem podróżującym komunikacją zbiorową – dowiaduje się ASZdziennik.

Cichy bohater pozostałby anonimowy gdyby nie reakcja przypadkowego przechodnia. Nietypowy widok wzruszył go na tyle, że postanowił podzielić się nim na Facebooku.




– Niektórzy moi znajomi potrafią przehulać bajońskie sumy na parkometry i miejsca parkingowe, ale ja taki nie jestem – zdradza skromny właściciel samochodu za 1 mln złotych. – Czasem, gdy z ogrzewanego fotela patrzę na stłoczonych pod wiatą ludzi wypatrujących 118, komputer pokładowy ostrzega że rośnie mi ciśnienie i szuka najbliższej restauracji fine dining z biomeliską – przyznaje.

– Zwykły nowobogacki powiedziałby, że zakaz parkowania obowiazuje w odległości 15 metrów od przystanku – chwali mężczyznę jeden z posiadaczy karty miejskiej. – Proszę podziękować mu w imieniu całego zbiorkomu, bo gdy chciałem zrobić to osobiście, przegonił mnie od auta strasząc policją.

Parkowanie niwelujące nierówności społeczne to nie jedyny dowód na to, że właścicielowi błękitnego auta wciąż leży na sercu dobro przeciętnego Polaka. W rozmowie z ASZdziennikiem zdradził bowiem, że wkrótce ruszy jego autorska kampania społeczna.

W najbliższym czasie będzie częściej parkować na dwóch miejscach i zastawić wąskie chodniki, by podnieść świadomość Laborghini wśród pasażerów i nakłonić ich do przesiadki z autobusów do własnych aut.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia oprócz Lamborghini na przystanku zostały zmyślone.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...