I oni mają pokonać PiS:) Posłanka PO chciała błysnąć oczytaniem, wyszło jak większość w Platformie

Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta
Wytykanie "słabości opozycji" jest ulubioną rozrywką hejterów, którzy nie wierzą w niezaprzeczalną charyzmę Grzegorza Schetyny. Ale za to jak zabawną.

Weekendowy "Dziennik Gazeta Prawna" przynosi jak zwykle rozmowę Roberta Mazurka. Tym razem z młodą posłanką PO Kingą Gajewską.



Która na swoją zgubę dała się wciągnąć w rozmowę o lekturach. Tak szkolnych (Rymkiewicz be,
bo krytykował PO), jak i własnych.

A propos, ma pani czas czytać książki?

Teraz czytam "Populizm", nie pamiętam autorki opracowania.

A jakieś powieści?

Właśnie skończyłam "Annę Kareninę".

Ale autora pani pamięta?

(cisza) Bułhakow?

Nie, ale też Rosjanin. Lew Tołstoj.

Tym samym pani Gajewska postanowiła dołączyć do zabawnej grupy celebrytów/VIP-ów, która na pytanie o czytanie zawsze reaguje tak samo: panicznym wyciągnięciem klasyki z zakamarków pamięci i wiarą, że nikt nie przejrzy tego blefu na poziomie 4-latka.

Ale może jesteśmy tu zbyt surowi oczekując przyznania się do błędu (ok, ostatnio nie czytam, bo gram w FIFę) i dojrzałego zmierzenia się z własnymi zaniedbaniami.

Bo przecież mówimy o Platformie Obywatelskiej.

To jest #SzybkiASZ, czyli prawda z ASZ-owym komentarzem.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...