[PRAWDA] Dramat Polski. Chciałaby wydalić agresywnego imigranta, ale jest jego krajem pochodzenia

Fot. Policja
Scenariusz ataku jest zawsze taki sam: nadużycie gościnności, agresywne zachowanie wobec miejscowych kobiet i motywacja religijna. Do tego właśnie zdarzenia doszło w Warszawie. Z niechlubnym finałem.

Uwaga: to jest ASZdziennik na podstawie prawdziwych wydarzeń [b]jako wyraz oburzenia, że takie rzeczy dzieją się w naszym kraju i w ramach propsów dla ludzi, którzy stanęli na wysokości zadania. Rafał Madajczak[/b]

– Polska nie może wydalić imigranta, który pobił w Warszawie kobietę wyznającą inną religię, ponieważ pierwotny podejrzany Khameel B. okazał się zwykłym Kamilem B. z Woli – dowiaduje się ASZdziennik.

Do bulwersującego zdarzenia doszło na warszawskiej Woli. Tu prawdziwy opis za portalem policji: na jednej z ulic mężczyzna używał wobec kobiety [z Czeczenii -red.] słów nieprzyzwoitych, w tym na tle religijnym. Po chwili uderzył ją. Widzący zdarzenie świadek [prawdopodobnie wyznawca judaizmu]zareagował i stanął w obronie kobiety. Podejrzany usłyszał zarzuty dotyczące obrazy uczuć religijnych i znieważenia z powodu przynależności wyznaniowej.

Niestety, zwyrodnialec nie może zostać wydalony. Podczas pierwszej próby zwrócenia go do kraju pochodzenia okazało się, że ten znajduje się o trzy przystanki dalej. Nie pomógł też Twitter Patryka Jakiego, ponieważ dziś akurat milczy.

Jak dowiaduje się ASZdziennik, w całej sytuacji pojawia się jednak światełko w tunelu. Dzięki zdecydowanej reakcji policji i świadka, który ujął się za ofiarą, Kamil B. może jednak na 3 lata trafić za granicę.

Zakładu karnego.

Chcesz jakoś zareagować? Możesz kupić chociażby czeczeńską lalkę. Zakupy wesprą czeczeńskie rodziny koczujące w Brześciu z nadzieją na wjazd do Polski.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...