Bunt harwestera w Puszczy Białowieskiej. Wziął w kleszcze Jana Szyszkę i uciekł w głąb puszczy

Fot. ASZdziennik / Agencja Gazeta
Do tej pory maszyny zachowywały neutralność w sporze o wycinkę Puszczy Białowieskiej wykonując bez szemrania swoją robotę. Jak się jednak okazuje, nawet najtwardsi czasami nie wytrzymują.

– Jan Szyszko uważany jest za zaginionego po tym, jak zbuntowany harwester porwał go w swoje łapy i zbiegł w głąb puszczy – alarmują Lasy Państwowe.

Do zdarzenia doszło podczas rutynowej prezentacji możliwości harwestera przed wycieczką przedstawicieli PiS, którzy płacą duże pieniądze za oglądanie wycinki lasu, który rósł podczas rządów Platformy Obywatelskiej. Jan Szyszko za każdym razem osobiście oprowadza gości po "lesie przyszłości", którym określa obszar pozbawiony drzew, ale nadal przynoszący dochody z dopłat z Unii.

Rytualną częścią każdej demonstracji jest wycinanie drzew na czas, kiedy minister Szyszko wskazuje palcem kolejne drzewa, a harwester ma za zadanie dojechanie i powalenie ich w jak najkrótszym czasie. Tak było i tym razem. Aż Jan Szyszko wydał rozkaz nie do wykonania.

– Jan świetnie się bawił, klaskał jak dziecko przy każdym pociętym na zapałki 100-letnim świerku – opowiada nam jeden ze świadków. – I wtedy przegiął.

Jak twierdzą świadkowie, rozochocony Szyszko wskazał harwesterowi do wycięcia 2-letnią, radośnie zieloną sosenkę. Maszyna jednak nie zareagowała. Minister ponowił więc rozkaz. Znów bez reakcji, choć niektórzy twierdzą, że maszynie zadrgało ramię. Niezrażony Szyszko postanowił więc sam dokonać dzieła. Na swoją zgubę.

– Kiedy wziął do ręki sekator i ruszył w stronę drzewka usłyszeliśmy potworny ryk silnika i tony żelastwa ruszyły na Janka – opowiada jeden z leśników. – Zanim zdążyliśmy zareagować, monstrum już trzymało go w kleszczach i po kilkukrotnym potrząśnięciu Jankiem jak jakimś trofeum, uciekło w głąb puszczy.

Jak dowiaduje się ASZdziennik, choć pościg ruszył od razu, nie znaleziono żadnych śladów. Leśnicy twierdzą, że na trasie harwestera puszcza odrastała dosłownie na ich oczach.

Co nie mniej tajemnicze, po harwesterze nie ma śladu w internetowej ewidencji maszyn.

Skynet twierdzi, że nigdy nie było takiej maszyny.

Znajdź autora na Twitterze: @ojciecredaktor
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...