Dylemat Marzeny Paczuskiej. Dostała świetną ofertę pracy, ale musiałaby dojeżdżać do Korei Północnej

Fot. DPRK / Marzena Paczuska
Sytuacja byłej szefowej Wiadomości zmienia się jak w kalejdoskopie. Bo nagłym zwolnieniu za pośrednictwem Twittera, równie nagle otworzyła się nowa ścieżka kariery. Z jednym haczykiem.

– Marzena Paczuska otrzymała poważną propozycję szefowania telewizji w dużym azjatyckim kraju z dostępem do broni atomowej – dowiaduje się ASZdziennik.

Jak wynika z naszych informacji chodzi o "stworzenie pluralistycznej telewizji na wzór polski". Wbrew pozorom, nie jest to takie proste zadanie. W kraju, o którym mowa, jest tylko jedna telewizja i jedna partia, przed Marzeną Paczuską stanęłoby więc trudne zadanie wymyślania wrogów do każdego wydania.

– Nie to jednak martwi Marzenę, do tego jest akurat przyzwyczajona - opowiada znajoma byłej szefowej Wiadomości. – Bardziej nie podobają się jej te dojazdy.

Rzeczywiście, kilkanaście godzin lotu versus dotychczasowe stanie w korkach między redakcją a Nowogrodzką to duża zmiana in minus.

Kto wie jednak, czy nowy pracodawca nie wyciągnie tu pomocnej dłoni. Jak dowiaduje się ASZdziennik Kim Dzong Un jest tak skoncentrowany na tym medialnym transferze, że już postawił ultimatum odległości między Warszawą a Pyongyangiem.

Jeśli się nie zmniejszy, czeka ją atomowa zagłada.

To jest ASZdziennik. Jeszcze.

Autor: Rafał Madajczak / @ojciecredaktor
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...