Bójka w barze. Limonka trafiła do jednego drinka z grejpfrutem i się pogryzły

Fot. 123rf.com
Wakacyjna sielanka nad wodą to ideał, za którym w miesiącach letnich podążają co roku tysiące Polaków. Niestety nie wszędzie i nie wszystkim udaje się utrzymać tę idyllę.

– Bijatyka w jednym z [nazwa miejscowości] barów. Limonka pogryzła się z grejpfrutem w jednej szklance, musiała interweniować słomka – dowiaduje się ASZdziennik.

Nikt nie wie, jak w jednym drinku jednocześnie znalazły się tak bardzo nieznoszące sprzeciwu cytrusy. Nagrania monitoringu rzucają cień podejrzeń na barmana - to on jako ostatni miał i limonkę, i grejpfruta w rękach - ale ten ma mocne alibi. W tym czasie kroił bowiem miętę do Chłodnika.
– Obok stał sok pomarańczowy, on może wszystko potwierdzić – zeznał główny podejrzany.

Tymczasem poznajemy coraz więcej szczegółów tego gorszącego zdarzenia. Początkowo nic nie zapowiadało katastrofy. W szklance było wystarczająco dużo miejsca dla lodu, soli, słomki, parasolki i wspomnianych cytrusów. Kiedy jednak napoju ubywało i składniki zaczęły się tłoczyć w przewężeniu szklanki sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli.

– Gdzie mi tu z tym grubym miąższem? To nie koktajl w wegebarze! – obruszyła się limonka.

– Patrzcie no, przyjechała z Ekwadoru i się rządzi. Co ty wiesz o orzeźwieniu, dziecko? Hej, Chłodnik, ty się znasz na orzeźwieniu, poprzyj mnie!– nie był dłużny grejpfrut.

Kiedy wydawało się, że skończy się na słownych zaczepkach, napoju jeszcze raz ubyło, przez co cytrusy wpadły na siebie i doszło do rękoczynów, a antyoksydanty ścieliły się gęsto.

Jak dowiaduje się ASZdziennik, gdyby nie zdecydowana interwencja słomki, mogło skończyć się tragedią.

Czyli powstaniem osadu na dnie, którego nikomu nie chce się nigdy dopić.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...