WYDARZENIA MAREK JAKUBIAK WNIESIE LODÓWKĘ NA 4. PIĘTRO. DOŁĄCZ DO WYDARZENIA I DOPINGUJ!

Mordercza walka 29-latki w przymierzalni. Od rana próbuje przecisnąć stopę przez nogawkę w rurkach

Fot. 123rf.com
Sieciówki nie mają ostatnio dobrej prasy. Szerokim echem odbił się facebookowy wpis blogerki Dr Lifestyle krytykujący sklepy odzieżowe za zaniżanie rozmiarówki. Niemożność dopięcia rozporka w spodniach teoretycznie o 4 rozmiary większych niż nominalny faktycznie jest w stanie wywołać frustrację. To jednak nic w porównaniu z horrorem, jaki od wielu długich godzin przeżywa w Złotych Tarasach 29-letnia Dorota.

Nierówną walkę z grafitowymi rurkami ze średnim stanem dziewczyna zaczęła tuż po otwarciu sklepu.

– Na co dzień noszę 34, ale po tym, co czyta się teraz w internecie, profilaktycznie wzięłam 46 – opowiada. – Ku mojemu zaskoczeniu, gdy włożyłam stopę w nogawkę, moja pięta utknęła na wysokości kolana. Później było tylko gorzej.

Przekleństwa dochodzące z przebieralni zawiadomiły pracowników. Próbowali zbliżyć się do 29-latki, ale ponieważ miała "minę, która mówiła: lepiej do mnie teraz nie podchodźcie", zdecydowali się opuścić sklep i zamknąć go od zewnątrz.

Dziewczyna przez całą noc zmagała się ze spodniami. W tym czasie wcisnęła swoją prawą stopę o około 20 centymetrów głębiej w nogawkę.

- Była wyczerpana i odwodniona. Kiedy przestała na moment powtarzać "od liceum mam, !@#!@#, 36", udało nam się wlać jej do ust trochę świeżo wyciśniętego soku jarmużowego z Salad Story - relacjonuje kasjerka.

Na miejscu wydarzenia jest pogotowie, policja i straż pożarna z nożycami hydraulicznymi. Kobieta odrzuca jednak pomoc, twierdząc, że "teraz już pójdzie z górki".

Bo już prawie widzi palce.

To jest ASZdziennik, ale rozmiarówki to rzeczywiście żart.

Autorzy: Mariusz Ciechoński/Rafał Madajczak

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...