Dramat millenialsa. Przyszedł do pracy odświętnie ubrany, myśli, że przysługują mu 2 miesiące urlopu

Pexels.com
Plany na dwumiesięczną labę odwołane. Dorian P., 23-letni millenials z Warszawy, którego życie to zabawa, przyszedł do pracy odświętnie ubrany z bukietem kwiatów i bombonierką dla szefowej swojego działu, bo myślał, że zaczyna dziś dwumiesięczny urlop.

Po wielkomiejskich nadziejach na noce na szalone Zbawiksie i ciężkie poranki w Cudzie nad Wisłą pozostały już tylko skromne nadzieje, że we wrześniu uda się wyrwać chociaż jakieś skromne 5 dni urlopu – dowiaduje się ASZdziennik.

– Wpadł na poranny briefing dziwnie podekscytowany i zaczął wszystkich wypytywać, co robią w wakacje – twierdzi Konrad, starszy kolega Doriana z działu. – Potem wciskał mi bukiet kwiatów, żebym to jednak ja dał szefowej, bo ona się na niego uwzięła i cieszy się, że znowu zobaczy ją dopiero we wrześniu.

– Chciał, żebyśmy porównali swoje świadectwa – dodaje Paulina z HR-u.

Po spotkaniu na temat planów sprzedażowych na drugie półrocze Dorian pożegnał się ze współpracownikami i na służbowym laptopie włączył ku zaskoczeniu zapracowanego openspejsa "To już jest koniec" Elektrycznych Gitar, ocierając ukradkiem z policzka łzę wzruszenia.

– Chciał koniecznie wiedzieć co robimy wieczorem, i czy może połączymy melanże z jego kolegami z Domaniewskiej, którzy zakończenie roku oblewają dziś pod Poniatowskim – dodaje Beata, rówieśniczka Doriana mocniej stąpająca po ziemi.

Wszystko skończyło się, gdy 23-letni millenials został poproszony na rozmowę do gabinetu prezesa. Młody amator skorzonery i wierny widz vlogów liczył na upominek w postaci książki z dedykacją, dostał jednak coś zgoła innego.

Mógł sobie wziąć do końca dnia urlop na żądanie, żeby po bolesnym kontakcie z rzeczywistością do poniedziałku dojść do siebie.

To jest ASZdziennik. Wszelkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.

Autor: Łukasz Jadaś /@lukaszjadas
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...