Dramat pary millenialsów. Dali się namówić na wywiad "Wyborczej", ale odpuścili autoryzację [CYTATY]

Fot. 123rf.com
To miał być gorzki wywiad na temat wyjazdu z Polski dwójki rozczarowanych i zmęczonych młodych ludzi, zamiast tego powstała karuzela śmiechu.

Uwaga: każdy cytat z Dagny i Patryka jest prawdziwy i pochodzi z wywiadu dla "Gazety Wyborczej".

Fatalna jakość usług, niski kapitał społeczny i wspierana przez państwo ksenofobia to pierwotny zestaw pretensji, jakie Polsce chcieli w "GW" postawić Dagna i Patryk, w swoim wywiadzie, którym mieli pożegnać się z Polską przed wyjazdem do Berlina.

Niestety, podali też inne argumenty.

– Dosłownie wszystko, co się dzieje w tym kraju, jest nie takie, jakbym chciał, żeby było - klarował Patryk, o którym wiemy, że "miał dobrą pracę, najlepszą".

– Gdy przejdziesz pieszo na czerwonym świetle, dostaniesz mandat. Państwo traktuje mnie, jakbym była totalną kretynką, która nie umie zobaczyć samochodu na jednokierunkowej ulicy. Tylko w Polsce zaraz zjawi się policjant i wystawi mandat – wyznała niezrażona Dagna, a dziennikarka nie kopnęła jej wtedy pod stołem w Krowarzywach.

– W Berlinie idę na koncert. Kosztuje 15 euro, czyli jakieś 60 zł, ale wszystko słychać. W Warszawie kosztuje 30 zł, ale nie ma sensu na niego iść, bo nagłośnienie jest takie, że nic nie usłyszysz – dodał Patryk myśląc, że teraz już wszyscy zrozumieją jego decyzję o wyjeździe z Polski.

Coś jednak poszło nie tak. Rówieśnicy Dagny i Patryka rzucili się do komentowania wywiadu na Facebooku wytykając millenialsom oderwanie od życia i na setki sposobów przerabiając fragmenty o nagłośnieniu i czerwonym świetle.

Dzięki temu na chwilę wszyscy mogli zapomnieć, że w wywiadzie padł też taki cytat:

W Norymberdze trzysta osób starło się z policją, która chciała zatrzymać do deportacji afgańskiego studenta. Wyobrażasz to sobie? Wszyscy stanęli w jego obronie. Następnego dnia obejrzeliśmy z Dagną materiał o ośrodku dla uchodźców z Góry Kalwarii i mieszkańcach Linina, których irytuje, że „Czeczeni chodzą na spacery całymi rodzinami”. Całymi rodzinami!

Człowiek się za głowę łapię, kiedy ludzie wykazują empatię na poziomie ameby.

I taki:

[Wytatuowany] znajomy opowiedział mi wtedy swoją historię. Pomógł kiedyś pozbierać zakupy kobiecie, która się przewróciła. Najpierw mu podziękowała, potem popatrzyła na niego, zabrała mu siatki i odeszła, krzycząc: „Kurwa, ja nie o takie Polskie walczyłam!”.

To jest ASZdziennik, ale to wszystko prawda.(r)

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...