Autonomiczne auto na strajku taksówkarzy. Przyjechało obejrzeć ludzi, których zastąpi za trzy lata

Fot . Mieczyslaw Michalak / Agencja Gazeta
Nie ma kierownicy i pedałów. Ma komputer pokładowy i jasno wytyczone cele biznesowe. Anonimowy przedstawiciel floty autonomicznych samochodów gości na proteście taksówkarzy we Wrocławiu – dowiaduje się ASZdziennik. Auto chce sobie zeskanować ludzi, których zastąpi na drogach już w ciągu kilku najbliższych kilku lat.

Skromnie, po cichu i z dala od blasku fleszy. Na ulice Wrocławia po ciuchu wyjechał nowy wspólny wróg taksówkarzy i kierowców Ubera. Autonomiczny samochód chce zarejestrować ostatnie chwile zakorkowanego świata metropolii, jakich wkrótce już nie będzie.



– Sześć kamer 3D, pokładowy radar, siatka ultraczułych sensorów wokół, nie narzeka, gdy zdarzy ci się przypadkiem trzasnąć drzwiami – wynika z dokumentacji technicznej pojazdu, do której dotarł ASZdziennik.

Pojawienie się auta na ulicach w sercu trwającego protestu wywołało konsternację zarówno wśród taksówkarzy, jak i kierowców Ubera. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że protest może przybrać nieoczekiwaną formę. Do blokady ulic i miast dołączyć mają także uberowcy, w obawie przed utratą swojego źródła dochodu na rzecz nieroszczeniowego algorytmu.

Jedynie wrocławscy pasażerowie ucieszyli się z roztoczonej wizji transportu przyszłości i ze zwiastuna nadchodzących zmian – wynika z pierwszych reakcji, jakie usłyszeliśmy na ulicach miasta.

Jak bowiem ustalił ASZdziennik, autonomiczne auto nieproszone nie zagaduje pasażera w czasie jazdy i nie skłania do refleksji na temat bieżącej sytuacji w kraju.

To jest ASZdziennik. Wszelkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.

Autorzy: Rafał Madajczak / @ojciecredaktor, Łukasz Jadaś /@lukaszjadas
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...