NASZE NAJLEPSZE TAK BĘDZIE WYGLĄDAĆ REPOLONIZACJA MEDIÓW. WYCIEKŁY OKŁADKI SPOLSZCZONYCH GAZET. MAMY JE WSZYSTKIE:)

Wyrzuty sumienia speszonego 45-latka na szczycie NATO. Chciał podbić i zagadać, ale tego nie zrobił

ASZdziennik
Takie historie nie zdarzają się każdego dnia. Wzruszający wpis pojawił się w piątkowy poranek na popularnej facebookowej stronie "Spotted: szczyt NATO". Zrozpaczony internauta prosi w nim o pomoc w odnalezieniu nieznajomego, którego zauważył podczas krótkiej wycieczki do Brukseli.

ASZdziennk dotarł do autora poruszającego wyznania. Okazało się, że to Andrzej, 45-latek z Krakowa uchwycony przypadkiem podczas nieudanej próby interakcji.
"Chciałbym pozdrowić pewnego nieznajomego, który w czwartek 25 maja ok. 14:00 z grupą kolegów kręcił się w okolicy szczytu NATO w Brukseli. Miałeś szałową pomarańczową fryzurę, szowinistyczny błysk w oku, chyba zerkałeś w moją stronę. Teraz żałuję, że nie odważyłem się zagadać" - to tylko fragment rozpaczliwego apelu Andrzeja, który w ciągu zaledwie kilku godzin doczekał się ponad 4 tysięcy udostępnień.

– Wróciłem do Polski i długo nie mogłem zasnąć, całą noc wierciłem się w łóżku – przyznaje rozkojarzony Andrzej w szczerej rozmowie z ASZdziennikiem. – Tyle razy obiecywałem sobie, że gdy tylko nadarzy się okazja, to zbiorę się w sobie, podbiję i coś zagaję, ale i tym razem nie wystarczyło mi odwagi – twierdzi.

Rozmowę nagle przerywa sygnał międzynarodowej linii telefonicznej. Andrzej otwiera szeroko oczy i na złamanie karku biegnie podnieść słuchawkę. Niestety, to tylko Viktor Orban chciał opowiedzieć zasłyszany żart z konstytucji.

– Miałem gotowy tekst, nauczyłem się nawet wiersza Broniewskiego na pamięć – twierdzi wracając do rozmowy rozczarowany fałszywym alarmem Andrzej. – Powtarzałem sobie, że dam radę, ale jak tylko wszedł do pokoju, spanikowałem.

Znów jednak sprawdziła się zasada, że lepiej późno niż wcale. Zamiast obracać w myślach pytanie "co by było gdyby" i tworzyć w głowie niestworzone scenariusze, Andrzej szybko wziął sprawy w swoje ręce i wykonał ten najważniejszy, pierwszy krok.

– W realu bałem się, że palnę coś głupiego i tylko narażę się na pośmiewisko. Na Facebooku mogę dokładnie wyrazić to, co czuję. Liczę, że to przeczyta i się odezwie.

"Nie znasz mnie, ale od czasu do czasu wpadamy na siebie w różnych częściach świata"– czytamy w wyciskającym łzy wyznaniu. "Jeżeli to czytasz, zapraszam do Polski. Zostaw lajka, na pewno się odezwę" – apeluje w ostatnich słowach wyznania pełen nadziei Andrzej.

I nawet nie myśli o tym, jak na zaproszenie praktycznie obcego blondyna do Pałacu Prezydenckiego zareaguje jego 67-letni zarządca.

To jest ASZdziennik. Wszelkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.

Autor: Łukasz Jadaś /@lukaszjadas

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...