PILNE NIE JESTEŚMY ANI ONETEM, ANI WP. OTO DLACZEGO

Czytelnik ASZdziennika napisał genialną krytykę ASZdziennika. Dlatego publikujemy całość:)

Fot. 123rf.com
Przy różnych prezentacjach na temat ASZdziennika oprócz normalnych slajdów ze słupkami i cytatami ze Steve'a Jobsa, chwalimy się też jakością aszowej społeczności. Że mamy to szczęście, że nasi Czytelnicy to internetowi wyjadacze, że obyci w świecie, że z poczuciem humoru. Na ogół trudno oddać to na slajdach. Na szczęście teraz będziemy mogli pokazywać po prostu ten tekst.

Oto, co napisał Jacek Zalewski pod tekstem o przeniesieniu Opola do Biskupina:

To miał być kolejny, nudny i przewidywalny do bólu tekst ASZdziennika. Niestety, coś poszło nie tak. Jak ujawnia naczelny magazynu, Rafał Madajczak, początkowo nic nie zapowiadało kłopotów.

– Po napisaniu setek tekstów nabraliśmy takiej wprawy, że kolejne piszemy już na przysłowiowym autopilocie, niemal z zamkniętymi oczami. Wystarczyło dać do tytułu zwrot "Dramat... (studenta, narciarza, 30-letniej hipsterki, Eskimosa, etc.)", do środka tekstu wrzucić dramatyczną wypowiedź poszkodowanej osoby i całość opatrzyć nieoczekiwaną puentą, a mieliśmy pewność, że oświecony lud i tak to kupi.

Tym razem jednak do sieci wyciekł tekst, który całkowicie odstawał od przyjętego przez redakcję szablonu. Posiadał wstęp z naszkicowaniem problemu, rozwinięcie okraszone cytatami z klasyków i pogłębioną analizę z odwołaniem do aktualnego stanu wiedzy dotyczącej omawianego zagadnienia. Jakby tego było mało, w zakończeniu znalazło się miejsce na oryginalne podsumowanie i samodzielne wnioski autora świadczące, że miał on niejakie pojęcie o tym, o czym pisał.

Nie wiadomo, jak do serwisu trafił tekst napisany według zasad starej, dziennikarskiej szkoły. Madajczak wpadkę zauważył w momencie, kiedy wcisnął w CMS-ie przycisk "zapisz i publikuj", niestety, o sekundę za późno. Feralny tekst błyskawicznie przeniknął do sieci i zaczął żyć własnym życiem. Rozpoczęło się udostępnianie go w serwisach społecznościowych na skalę, jaka przeraziła nawet doświadczonego naczelnego ASZdziennika.


Najgorsze przyszło w momencie, kiedy zaczął czytać komentarze internautów.

– Nareszcie jakiś powiew świeżości, ile można czytać te "newsy" pisane na jedno kopyto, jakby tworzył je automat? – zachwycał się internauta o ksywie male_kontent

– Tekst zgrabnie łączy hermeneutykę w duchu Paula Ricoeura z potoczystością myśli Leszka Kołakowskigo – pisał rozentuzjazmowany Proust_21.

– Można się spierać z autorem, czy holistyczne podejście do tematu jest immanentne przyjętej przez niego transcendentalnej metodzie analizy problemu, ale z wnioskami zgadzam się w stu procentach! – dodawała stała bywalczyni forów poświęconych fenomenologii, znana w sieci jako AsiastudentkaUW.

Niestety, Madajczak nie chce ujawnić, w którym tekście doszło do fatalnej pomyłki.

– Obawiam się, że czytelnicy będą teraz wymagać od nas następnych, równie dobrych – mówi zrozpaczony.

– A ten dramat mógłby być ponad jego siły – donosi źródło zbliżone do kręgów ASZdziennika.

To jest ASZdziennik, ale my też nie wiemy, co w tym zostało zmyślone.

Autor: Jacek Zalewski.

Chętnie usłyszymy, co myślicie o ASZdzienniku 2017. Co Wam się podoba, co byście zmienili, jaką tematykę dodali. Zostawcie komentarz pod tekstem. Bardzo nam się to przyda. Dzięki! Rafał Madajczak.
Trwa ładowanie komentarzy...