Cud na warszawskiej kamienicy. Ludzie twierdzą, że na ścianie pojawił się wyraźny zarys feminizmu

Fot. Netflix
Zbiorowa histeria czy nadprzyrodzony znak? Jedno jest pewne: zjawisko na stołecznym Powiślu wykracza poza sferę, gdzie rządzi przysłowiowe szkiełko i oko.

– Na jednej z kamienic na warszawskim Powiślu pojawił się kilkumetrowy kształt, który zdaniem części przechodniów układa się w wyraźny zarys feminizmu – dowiaduje się ASZdziennik, który jako pierwszy dotarł do zdjęć zjawiska.


– Pan patrzy – mówi naszemu reporterowi Marianna, która jako jedna z pierwszych zauważyła zmianę na jednolicie burej zazwyczaj ścianie. – Zaczyna się tam, na górze, potem biegnie w dół z obu stron i na dole się tak charakterystycznie łączy. Jeśli to nie feminizm, to ja jem mięso.

To nie wszystko. Niektórzy ze świadków widzą we wzorach na ścianie jasne przesłanie.

– "Czas, żebym to ja usiadła za sterami". Mocno trzeciofalowe – komentuje Kamil z pobliskiej kooperatywy spożywczej.

Mural od razu stał się lokalną sensacją. Pod rzekomy wizerunek feminizmu ciągną tłumy ciekawskich. A zwolennicy cudu już mówią o tajemniczych nawróceniach pod tajemniczym zarysem. Pojawiają się opowieści o równej płacy, dzieleniu urlopów macierzyńskich czy t-shirtach z napisami w rodzaju "Strong is the new pretty".

Nie wszyscy jednak dają się porwać zbiorowej histerii.

– Jaki tam feminizm? Jak dla mnie to tylko białe i czarne maziaje – kontruje pan Tomasz. – Dla mnie feminizm to "Dear White People", a to mi wygląda na po prostu serial.

To jest ASZdziennik dla Netflix i 5. sezonu "House of Cards", który startuje 30. maja.

Autor: Rafał Madajczak / @ojciecredaktor

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...