Apple znów w awangardzie. Nokia 3310 to iPhone na jakiego czekaliśmy [TEST ASZdziennikWeb]

Większy ekran, szybszy procesor i lepszy aparat to do znudzenia powtarzane komunały na prezentacjach współczesnych flagowców. Gdzieś w tym wyścigu zbrojeń zniknęło jednak najważniejsze: rewolucja. Apple też ma tu sporo za uszami. Na szczęście gigant z Cupertino właśnie odpokutował swoje grzechy. Moc Steve'a Jobsa znów jest w Apple silna.

Ile cali powinien mieć ekran smartfona? 4,7? 5,8? 6,2? A może 7? Branża od lat zjada własny ogon bezrefleksyjnie goniąc za rozmiarami. Apple postanowiło jednak wyłamać się z tego trendu i wróciło do najbardziej naturalnych dla ludzkiego oka 2,4 cali. Aż dziw, że do tej pory męczyłem się z moimi 4,7 calami. Po kilku godzinach z 3310 staruszek iPhone 7 wygląda jak paletka do ping ponga. Szczęśliwie mogłem go oddać w rozliczeniu.

Apple oczywiście zadbało, żeby ekran nie odbiegał od najnowszych trendów. Dlatego jest delikatnie zakrzywiony. Śmiem twierdzić, że najlepiej na rynku. Rewolucyjny duch Steve'a Jobsa wyziera z każdej krzywizny urządzenia. Od rombowatego ekranu (żegnajcie nudne prostokąty!) przez doskonale wpasowane w obudowę szare elementy po nareszcie niewystający obiektyw aparatu.
A skoro przy aparacie jesteśmy, Apple znów wyznacza trendy. Wobec wyścigu na megapiksele gigant z Cupertino mówi dziś wyraźnie: ścigajcie się, ścigajcie, za rok wszyscy i tak pójdziecie w nasze ślady próbując skopiować pojedynczy aparat z rozdzielczością 2 megapikseli.

Początkowo myślałem, że to trochę mało, ale rzut oka na zdjęcia rozwiał wszelkie wątpliwości. Każde z 7 zdjęć, które mieszczą się w pamięci wewnętrznej poruszają kolorami i vintage'owym ziarnem. Zobaczcie tę winietę!
A komunikat o zapełnieniu pamięci to symboliczne memento, przypomnienie, żeby dobrze wybierać zdjęcia, a nie cykać co popadnie. Nareszcie fotografia odzyskuje swoje znaczenie rodem z czasów Ansela Adamsa.
Nie oznacza to, że 3310 brakuje czegoś pod maską.

Nowy procesor umożliwia nie tylko zapisywanie zdjęć w ciągu 3 sekund, ale i uruchamianie najnowszych gier. Szkoda tylko, że na razie 3310 nie obsługuje widoku panoramicznego.
A to wszystko hula na poziomie optymalizacji niedostępnym dla konkurencji. Telefon wybudza się błyskawicznie, nic się nie przycina, a urządzenie ani na moment nie podnosi temperatury. Ile tam jeszcze musi być zapasu!!!

Najlepsze jednak zostawiłem na koniec. To niewiarygodnie wręcz wydajna bateria. Producent twierdzi, że powinna wytrzymać 31 dni. I jest wymienna! Nie wiem, jak Apple utrzymało to w tajemnicy. Chociaż nie - wiem: ta specyfikacja była tak nie wiarygodna, że nikt i tak by w nią nie uwierzył.
Nokia 3310 będzie dostępna w czterech rewolucyjnych kolorach, które zrywają z bombastycznym dwuczłonowym nazewnictwem w rodzaju Rose Gold. Jak dowiaduje się ASZdziennikWeb, będziemy mogli wybierać między: czarnym, żółtym, czerwonym i szarym.

Nie wiem, jak wy, ale ja już jadę do Drezna. To będzie najlepiej wydane 269 zł na iPhone'a w moim życiu.

To jest ASZdziennikWeb. Jeśli się okaże, że Nokia 3310 nie jest nowym iPhonem, wszelkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...