Rozterka 30-latka. Wolałby smoothie zamiast piwa, ale boi się że w oczach barmanki wyjdzie na lamusa

123rf.com
Cały dzień marzył o pysznym kremowym smoothie z mango z nasionami chia, ale los miał dla niego inne plany. W jednym ze znanych barów w centrum Warszawy 30-letni Krzysztof P. chciałby wysączyć przez słomkę gęsty słodki napój na bazie egzotycznych owoców zamiast cierpkiego i gorzkiego piwa, ale boi się, że zniszczy to, kim jest w oczach lokalnej barmanki.

Nad bogatym menu napojów trwa zażarta walka głęboko skrywanych intymnych pragnień ze stuprocentowo męskim wizerunkiem samca alfa, jaki zdaniem 30-latka zdążył zbudować w oczach barmanki gdy tylko przekroczył drzwi popularnego w stolicy lokalu – dowiaduje się ASZdziennik.

– Stanął przy barze i udawał że waha się między mocno chmielową IPĄ a pszenicznym koźlakiem, ale jego wzrok nerwowo uciekał w kierunku wypisanego kolorową kredą na tablicy menu "koktajle i smoohtie", w którym każda literka "o" była zarazem miło uśmiechniętą buzią – relacjonuje jeden ze świadków zdarzenia.

Trudno wyobrazić sobie co dzieje się w głowie spragnionego 30-latka, który widzi kolejne podchodzące do baru kobiety bez mrugnięcia okiem zamawiające "Zieloną Tęczę Jednorożca" (jarmuż z bananem i kiwi) czy "Zachód Słońca w Melbourne" (burak, malina i organiczny imbir).

– Mógłby niby poprosić którąś z klientek, by zamówiła w jego imieniu, ale całkowicie zniszczyłby wizerunek, który zdążył zbudować w jej oczach – mówi ASZdziennikowi jeden z klientów, który w ramach kamuflażu zamówił najtańszego korpolagera 0,3 l., a spod kurtki sączy co chwila jogurt 0% z owoców leśnych, który sprytem przemycił do baru.

– Albo też zaznaczyć przy zamówieniu, że to dla jego dziewczyny, ale tu z kolei w drodze z baru do stolika klienci mogliby zauważyć że niesie coś z owocami, co całkowicie zniszczyłoby jego wizerunek, który zdążył zbudować w ich oczach.

ASZdziennik ustalił, że dramat 30-latka trwa i nic nie wskazuje na to, by cierpienia Krzysztofa P. miały się ku końcowi.

Co gorsza, mężczyzna właśnie zrobił się głodny, i coraz odważniej odrywa wzrok z menu ze stekami z argentyńskiej wołowiny w kierunku "Sałatkowego Raju".

A tymczasem nikt z obsługi lokalu, w tym barmanka w której oczach nie chce stracić 30-latek, wciąż nie zauważyła, że Krzysztof w ogóle pojawił się w barze.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenie zostały zmyślone.

Autor: Łukasz Jadaś / @lukaszjadas
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...