NIE PRZEGAP SPECJALNIE DLA ANDRZEJA DUDY: OTO NAJKRÓTSZE MOŻLIWE STRESZCZENIE USTAWY O SĄDZIE NAJWYŻSZYM.

Wzruszające spotkanie w zamrażarce. Pasztet z Wielkanocy dołączył do pasztetu z Bożego Narodzenia

Fot. ASZdziennik
Są jeszcze zakątki Mazowsza, gdzie wciąż żywa jest pamięć o ludowych tradycjach przodków. W zamrażarce jednego z mieszkań na warszawskim Mokotowie uroczyście złożono pasztet ze świąt Wielkanocy. W asyście kawałka polędwicy i wędzonego boczku dołączył tam do pasztetu i kapusty wigilijnej ze świąt Bożego Narodzenia.

ASZdziennik dotarł do rodziny państwa Jankowskich z Warszawy, która świąteczne obrządki i domowe wędliny przekazuje z pokolenia na pokolenie, by ocalić je od zapomnienia.

– Wtorek po Wielkanocy to u nas od wielu pokoleń czas zadumy, czas wielkich podsumowań – mówi Tadeusz Jankowski, którego rodzina cały rok czeka na ten wyjątkowy dzień.

– Siadamy wtedy wspólnie przed lodówką by powspominać to, co udało się nam zjeść, i uhonorować to, co dzięki nowoczesnym technologiom chłodzenia zostanie z nami na dłużej.

Jak nakazuje tradycja, w pierwszy dzień wypadający po Lanym Poniedziałku najmłodszy mężczyzna w rodzinie wysyłany jest do osiedlowego sklepu po foliowe woreczki, które na kilka godzin składa się w kuchennej szufladzie. Jak wierzą Jankowscy, przynosi to szczęście całemu domostwu.

– W niektórych częściach Polski folię spożywczą wypierają plastikowe pojemniki, które wstawia się na dwa pełne cykle do zmywarki, ale my pozostajemy wierni tradycji – tłumaczą Jankowscy.

Następnie domownicy gromadzą się pod lodówką, gdzie rozpoczyna się wielkie, szczelne pakowanie. Dorośli upychają w zamrażarce bożonarodzeniowe mrożonki by zrobić miejsce dla nowych, a dzieci ozdabiają pasztet i kiełbasy błyszczącą folią aluminiową.

– Jeszcze nie tak dawno sami z żoną dekorowaliśmy pasztet nocami w tajemnicy przed dziećmi – zdradza nam pan Tadeusz. – Trzeba było widzieć ich miny, gdy w lipcu otwierały zamrażarkę szukając lodów, a znajdowały tam pięknie zapakowany smakowity pasztet.

Kto pierwszy złoży swoją wędlinę do lodówki ten przez cały rok będzie syty, a dziewczynę, która zamrozi w foliówce nieparzystą liczbę pierogów, czeka rychłe zamążpójście. To tylko kilka z przesądów, które towarzyszą rodzinnym obrządkom.

Kulminacją dnia jest rodzinna wieczerza. Na rodzinnym stole musi znaleźć się pizza z dyskontu, którą trzeba było wyciągnąć z zamrażarki, bo nic innego już nie wchodziło.

– Ten pokutny posiłek ma nam przypominać, że jeszcze wczoraj przy stole zarzekaliśmy się, że nic więcej już nie zmieścimy, a teraz pozostałe pyszne świąteczne jedzenie jest już głęboko zamrożone, i jesteśmy skazani na powrót do nudnej, codziennej diety – tłumaczą Jankowscy.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenie zostały zmyślone.

Autor: Łukasz Jadaś / @lukaszjadas

Masz za dużo jedzenia? Nie mroź, tylko rozdaj! Tak jak to robią w Krakowie.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...