PILNE WPADKA ZNANEJ FUNDACJI. CHCIELI TYLKO NAMÓWIĆ LUDZI NA 1 PROCENT, MOGĄ DOSTAĆ ZNACZNIE WIĘCEJ.

Sukces antropologów z UW. Odkryli nad Wisłą plemię, które ożywia się tylko na widok gratisów

123rf.com
Nigdy przedtem nie mieli styczności z cywilizowanym światem. Do dzisiaj. Podczas ekspedycji brzegami Wisły ekspedycja antropologów z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego nawiązała kontakt z grupą mężczyzn odzianych jedynie w krótkie conversy i poszarpany materiał przypominający spodnie – dowiaduje się ASZdziennik.

Ku zaskoczeniu badaczy, między starszyzną odizolowanego od świata plemienia krążyło pudełko obcych dla tego kręgu kulturowego amerykańskich lodów.

– To prawdopodobnie pierwszy uwieczniony moment ich kontaktu ze zdobyczą wysokorozwiniętej cywilizacji – informuje kierujący badaniami prof. Henryk Bugała z Uniwersytetu Warszawskiego.

Jego zdaniem ostrożne szacunki o liczebności plemienia mówią o ok. 39 milionach

– Podejrzewaliśmy, że taka grupa może znajdować się w tym rejonie. Prawdopodobnie zostali zmuszeni do opuszczenia Starbucksa na dalekim Służewiu po tym, gdy wyczerpały się tam naturalne zapasy cynamonu niezbędnego do przyprószenia pianki sojowego latte. Wiódł ich naturalny instynkt wypracowany przez lata recenzowania jedzenia na Zomato – dodaje badacz.

Zdaniem badaczy, w czasie długiej wędrówki członkowie plemiona musieli koczować w Śródmieściu, gdzie trafili na ogólnodostępne źródło lodów, oznaczone logotypem amerykańskiej marki. Podejrzewają, że w przeprawie mogli pomóc sobie własnoręcznie zamówionym Uberem.

Badacze zwracają uwagę na nieufność członków plemienia wobec produktu spożywczego, z którym grupa zetknęła się po raz pierwszy. Ich zdaniem, jest to jednak naturalny odruch.

– Mężczyzna, którego uznaliśmy za wodza plemienia, najpierw sfotografował pudełko, dobrał odpowiednie hasztagi na Instagramie, a następnie nabrał na łyżeczkę małą porcję czekoladowych i dał do spróbowania najsłabszemu członkowi stada, który do tej pory w ciszy medytował nad puszką radlera.

Dopiero gdy ten przetrwał bez uszczerbku na zdrowiu, do konsumpcji przystąpił wódz.

Zdaniem naukowców, wartość odkrycia jest nie do przecenienia. Do tej pory wiedza na temat plemienia opierała się głównie na porzucanych przez nich w soboty i niedziele odpadkach pozostawianych nad brzegiem rzeki.

Lecz choć członkowie plemiona nie wykazywali agresji, badacze z Uniwersytetu Warszawskiego nie zdecydowali się na nawiązanie bliższego kontaktu.

– Zwinięte w rulony egzemplarze "Przekroju" i "Gazety Magnetofonowej" mogłyby posłużyć im jako broń, nie chcieliśmy ryzykować. Obserwowaliśmy ich z wieżycy Mostu Poniatowskiego, do chwili gdy opróżnili pudełko i udali się na pobliską stację paliwową, prawdopodobnie po kolejne łupy.

Zdaniem Polskiego Towarzystwa Antropologicznego źle się stało, że wpływy cywilizacji dotarły aż nad nieskażone dotąd brzegi Wisły. Może to oznaczać narażenie rdzennej ludności na szkodliwe wpływy z zewnątrz.

Antropolodzy podkreślają, że plemię dla własnego dobra nadal powinno pozostać w izolacji.

Trwają już rozmowy o budowie specjalnego rezerwatu, w którym jego członkom zapewni się ochronę przed obcymi wpływami kulturowymi. Projekt ma wstępne poparcie rządu.

To jest ASZdziennik. Cytaty i wydarzenie zostały zmyślone.

Autor: Łukasz Jadaś / @lukaszjadas

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...