PILNE DRAMAT DZIENNIKARKI "GAZETY WYBORCZEJ". WYGRAŁA DYSKUSJĘ Z TAKSÓWKARZEM, ZA BARDZO UWIERZYŁA W SWÓJ INTELEKT.

Beata Szydło oblana kluskami na mleku po tym jak BOR przeszarżował ze szpitalnym wózkiem z jedzeniem

Fot. jacek Marczewski / Agencja Gazeta / Pixabay.com
Biuro Ochrony Rządu znane jest ze swojej ułańskiej fantazji. Z której nie potrafi zrezygnować nawet w szpitalu

– Premier Beata Szydło została oblana porannymi kluskami na mleku po tym jak oficerowie BOR przekroczyli dozwoloną prędkość i nie opanowali wózka ze szpitalnym jedzeniem – dowiaduje się ASZdziennik ze źródeł w stołecznym szpitalu MON.

Do zdarzenie doszło w godzinach porannych podczas rutynowego rozdzielania posiłków. Rutynowego, ale nie dla BOR. Jak twierdzą świadkowie, kolumna oficerów od początku ignorowała zasady ruchu.

– Już na stołówce ich nosiło. Brak sygnalizacji dźwiękowej, trzymanie tacy jedną ręką, wyprzedzanie na trzeciego. Już wtedy parę osób ochlapało się kleikiem – mówi nam jeden z pacjentów.

Wtedy jednak BOR-owców już nie było. Po zarekwirowaniu wózka z jedzeniem kolumna ruszyła na złamanie karku do pokoju pani premier.

– Pędzili jakby ich złe goniło. Sam widziałem jak o włos minęli się z przepisowo jadącym na RTG pacjentem – opowiada świadek. – A potem wyszedł im ten gość z kroplówką.

Rzeczywiście, tuż przed pokojem Beaty Szydło do ruchu na korytarzu z prędkością 2 km/h próbował włączyć się mężczyzna z kroplówką elektrolitów na wysięgniku. BOR w tym czasie wyprzedzał na podwójnej ciągłej siostrę z transportem wenflonów, nie miał więc za dużo czasu na reakcję.

Ratując się przed zderzeniem oficerowie wpadli w poślizg i zaczęli koziołkować. Tak wpadli do Beaty Szydło.

Szczęśliwie kluski jak zwykle były zimne.

To jest ASZdziennik. Wszelkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.

Autor: Rafał Madajczak / @ojciecredaktor

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...